Obie rzeczy potrafią obudzić nawet śpiocha, zwłaszcza jeśli są twoim sąsiadem spod podłogi. Choć lepiej było powiedzieć, że dyskoteka raczej nie pozwala zasnąć a Chleboteka spać do południa. Jeśli jednak przyjechałeś na kilka dni odpoczynku lub aktywnego zwiedzania. Co może być lepszym budzikiem niż zapach świeżo pieczonego pysznego chleba i małej czarne?

Tak się właśnie złożyło, a może po prostu los tak chciał, że tuż pod podłogą naszego apartamentu Locativus – Ruska, zalęgła się Chleboteka. Nowe miejsce na kulinarnej mapie Wrocławia, tak na kulinarnej. Bo choć to w sumie piekarnia, możesz tu także zjeść małe śniadanie i napić się kawy, bądź wpaść po południu na drobny posiłek.

Tak więc będziemy upierać się, że to jednak miejsce godne odnotowania na kulinarnej mapie miasta. Choćby z tego powodu, że nad przedsięwzięciem czuwa znany wrocławianom zainteresowanym kulinariami Piotr Kucharski, laureat programu kulinarnego, autor książek kulinarnych, twórca Studia Kulinarnego czy wreszcie prowadzący kulinarną część popularnego weekendowego programu tak zwanej telewizji śniadaniowej.

W miniony weekend przygotowując apartament na Ruskiej dla kolejnych gości poczuliśmy zapach świeżo pieczonego chleba. To przypomniało nam, że od dłuższego czasu lokal pod nami był przygotowywany do otwarcia. Mieliśmy z tej przyczyny jednorazowy kontakt telefoniczny z kimś z ekipy, więc wiedzieliśmy, że będzie „o chlebie”.

Co prawda czasu tego dnia nie mieliśmy wiele, postanowiliśmy jednak sprawdzić co proponują. Ot tak choćby na szybko. I też tak się akurat złożyło, że trwało u nich otwarcie dla zaproszonych gości. Nie weszliśmy do środka. Skorzystaliśmy z opcji zakupu w okienku.

Można wejść do środka na śniadanie bądź drobny posiłek lub kupić przekąskę w okienku

Jako znawca tzw. „słonych przekąsek” lub może lepiej nazwać je „niesłodkimi” bo nadmiarem soli trochę się brzydzę. Wybrałam rzecz banalną i znamienną zarazem – pasztecik z pieczarkami. Dlaczego tak? Ponieważ jest to najpowszechniejsza z przekąsek, co powoduje, że dysponuje największym potencjałem rozlicznych niespodzianek. Tego w każdym razie dowodzą moje dotychczasowe doświadczenia w tym względzie. Bez wchodzenia w szczegóły.

W każdym razie pasztecik z Chleboteki był świetny. Pieczarki zachowały swą „grzybowatość” a nawet chrupkość, wyraźnie odczuwalna spora ilość świeżej zielonej pietruszki i pieprz w idealnej proporcji! Nic bym nie dodał nic ujął.

Marta, mistrz od słodkości, wzięła drożdżówkę z jabłkiem. No i testowo kanapkę z łososiem, serkiem, ogórkiem i szpinakiem. Wszystko zjedliśmy ze smakiem i wiemy, że przyjdziemy na poważniejsze testy spożywcze.

W każdym razie będziemy miejsce rekomendować naszym gościom z Ruskiej i innych naszych apartamentów. Jeśli będziecie w okolicy spróbujcie sami czy warto.

Jeszcze zdanie o cenach. No cóż, polityka cenowa nie jest może najłaskawsza z możliwych, ale jest raczej wyważona. Szczególnie jeśli zważycie na fakt, że to jest przecież manufaktura. Nie jest to miejsce dla ludzi poszukujących cen, a dla tylko tych którzy szukają smaku.

Sądzę, że w najbliższym czasie nie raz spotkamy się w Chlebotece. Sami jesteśmy ciekawi co jeszcze proponują.